Jak może zmienić się council tax w nadchodzącym budżecie – i kto zapłaci najwięcej?

Council tax to jeden z największych stałych kosztów w wielu angielskich gospodarstwach domowych. Nic więc dziwnego, że doniesienia o możliwej reformie – mogącej podnieść niektóre roczne rachunki nawet o kilka tysięcy funtów – wywołują ogromne emocje. Po porzuceniu pomysłu podwyżki podatku dochodowego, kanclerz Rachel Reeves szuka innych sposobów na łatane finansów publicznych. Na stole leży kilka wariantów, w tym dwie najgłośniejsze propozycje: podwojenie council tax dla najdroższych domów oraz nowy „mansion tax”. 

 

Co dokładnie może się wydarzyć – i kogo te zmiany uderzą najmocniej? 
 
Jak działa council tax? 
Dochody samorządów opierają się głównie na trzech filarach: dotacjach rządowych, business rates oraz council tax, który odpowiada za ok. ¼ wydatków na usługi lokalne. 

 

  • Podatek obejmuje większość nieruchomości mieszkalnych. 
  • Stawki zależą od przynależności do grupy A–H, ustalonej według wartości domu z… 1991 roku. 
  • Rady lokalne mogą podnosić council tax co roku, ale obecnie maksymalnie o 4,99% (z opieką społeczną) lub 2,99% (bez tej odpowiedzialności). 

 

Problem polega na tym, że te wyceny sprzed ponad 30 lat praktycznie nie mają przełożenia na wartości rynkowe z 2025 r. Średni dom w Anglii kosztuje dziś ok. £293,000, a nieruchomości z bandy G wyceniane są zwykle na £750,000–£1,5 mln. 

 

Efekt? System, który według ekspertów wzmacnia nierówności i nagradza właścicieli drogich domów w najbogatszych rejonach. 
 
Dlaczego reforma stała się pilna? 
Think tanki od lat krytykują council tax jako regresywny i archaiczny: 

 

  • Institute for Public Policy Research wskazuje, że np. w Kensington mieszkańcy wszystkich band płacą mniej niż w Blackpool, mimo kolosalnej różnicy wartości nieruchomości. 
  • Region północno-wschodni płaci średnio najwięcej – £2,425 rocznie za bandę D – aż o £444 więcej niż w Londynie. 
  • Różnice między poszczególnymi radami są gigantyczne: w 2025/26 band D może kosztować od £961 do £2,284 rocznie. 

 

Jak podkreśla Stuart Hoddinott z Institute for Government, obecny system jest „głęboko zepsuty”, a rozbieżności wynikają z dziesiątek niezależnych decyzji samorządów podejmowanych przez dekady. 
 
Scenariusz 1: Podwojenie council tax dla band G i H 
To najprostszy sposób na szybkie zwiększenie wpływów. Według Institute for Fiscal Studies (IFS), takie rozwiązanie mogłoby przynieść aż £4,2 mld rocznie do 2029–30. 

 

Co oznaczałoby to dla właścicieli najdroższych domów? 

 

  • Band G: rachunek wzrósłby o ok. £3,800 rocznie (łącznie ok. £7,600). 
  • Band H: podwyżka sięgnęłaby £4,560, co daje łączny podatek na poziomie ok. £9,120. 

 

Ponieważ domów w bandzie G jest znacznie więcej niż w H, aż ¾ dodatkowych obciążeń zapłacą właściciele nieruchomości o wartości £750,000–£1,5 mln. 

 

Dla wielu z nich – często zarabiających ok. £100,000 rocznie, lecz niekoniecznie „superbogatych” – byłaby to dotkliwa podwyżka. Eksperci ostrzegają również, że opieranie nowej stawki na wycenach z 1991 roku byłoby skrajnie niesprawiedliwe. 

 

Najbardziej ucierpiałyby: 

 

  • Londyn i południowy wschód 
  • gospodarstwa „asset-rich but cash-poor” – mieszkające w bardzo drogich domach, ale z przeciętnymi dochodami 
  • właściciele nieruchomości na pograniczu band F/G, gdzie powstałaby nienaturalna „przepaść podatkowa” 

 

Scenariusz 2: Nowy „mansion tax” – kogo obejmie? 
Według doniesień „The Telegraph”, rząd rozważa wycenę na nowo wszystkich domów w bandach F, G i H (ok. 2,4 mln nieruchomości), a następnie nałożenie dodatkowego podatku tylko na najdroższe 300,000 z nich. 

 

Szacowany próg wejścia: £1.4–£1.5 mln. 

 

Co oznacza ten pomysł? 

 

  • „Mansion tax” coraz bardziej przypomina podatek majątkowy, a nie lokalny. 
  • Aż 87% domów objętych nową opłatą znajdowałoby się w Londynie. 
  • Wiele z nich płaci dziś relatywnie niskie council tax (np. band H w Wandsworth to tylko £1,995 rocznie, podczas gdy w Surrey dochodzi do £4,965). 

 

To rozwiązanie najmocniej uderzy w: 

 

  • właścicieli luksusowych domów w stolicy 
  • część gospodarstw, które kupiły nieruchomość dekady temu i mają wysoką wartość aktywów, ale niewysokie bieżące dochody 
  • osoby, które już zapłaciły ogromne stamp duty przy zakupie

 

Kogo zmiany dotkną najmocniej? 
Najbardziej narażeni będą: 

 

  • mieszkańcy Londynu i południowego wschodu 
  • osoby w domach o wartości ponad £1.4 mln 
  • właściciele nieruchomości w bandach G i H 
  • gospodarstwa o średnich dochodach, żyjące w bardzo drogich domach odziedziczonych lata temu 

 

Z kolei najmniej zmian odczują: 

 

  • mieszkańcy północy Anglii 
  • gospodarstwa w bandach A–E 
  • wynajmujący, którzy rzadko płacą council tax bezpośrednio (zależnie od typu najmu)

 

Czy reforma jest pewna? 
Nie – i to właśnie jest dziś największy znak zapytania. 

 

Rachel Reeves ma coraz większą presję ze strony posłów Partii Pracy, zwłaszcza tych reprezentujących okręgi o wysokich wartościach nieruchomości. Nawet część ekspertów prorządowych ostrzega, że: 

 

  • system wymaga pełnej rewaloryzacji, a nie punktowych podwyżek, 
  • oparcie podwyżek na danych z 1991 r. może wywołać falę sprzeciwu i odwołań, 
  • nagła „podwójna danina” na bogatsze regiony może zostać uznana za karę polityczną. 

 

Jedno jest jednak pewne: council tax w obecnym kształcie nie jest już do utrzymania, a budżet 2025 r. może przynieść największe zmiany od dekad.