Rachel Reeves planuje ograniczyć ulgi podatkowe dla pracowników kupujących rowery w ramach salary sacrifice
Rząd Keir Starmera przygotowuje jedną z najbardziej dyskutowanych zmian w obszarze ekologicznego transportu. Jak ujawniły źródła zbliżone do budżetu, kanclerz skarbu Rachel Reeves planuje znacząco ograniczyć ulgi podatkowe w ramach programu “Cycle to Work”, z którego od lat korzystają pracownicy kupujący rowery – zarówno tradycyjne, jak i elektryczne.
Według ustaleń „Financial Times”, w listopadowym budżecie ma pojawić się nowy limit maksymalnej wartości roweru, który można zakupić poprzez mechanizm salary sacrifice. Zmiana ma przeciwdziałać sytuacjom, w których najwyżej zarabiający pracownicy wykorzystują ulgi do nabywania rowerów za 4 000–10 000 funtów, często wykorzystywanych głównie rekreacyjnie.
Dlaczego rząd chce ograniczyć ulgi?
Według przedstawicieli rządu, obecny system coraz częściej rozmija się z jego pierwotnym celem. Program miał wspierać „zwykłych pracowników” w przechodzeniu na bardziej ekologiczny sposób dojazdów do pracy. Tymczasem:
- liczba zakupów rowerów premium przez osoby z wysokimi dochodami znacząco wzrosła,
- koszty programu dla państwa skoczyły z 55 mln funtów (2019–2020) aż do 130 mln funtów (2024–2025),
- brak górnego limitu (usuniętego w 2019 r.) otworzył drogę do zakupu luksusowych e-bike’ów czy rowerów cargo.
Jeden z urzędników, cytowany anonimowo, podkreślił:
„Program powinien pomagać przeciętnym dojeżdżającym wybrać zielony transport, a nie finansować ulgi dla osób kupujących rowery za tysiące funtów do weekendowej jazdy po Surrey Hills.”
Jak działa Cycle to Work i dlaczego zmiana jest ważna?
System wprowadzony jeszcze przez rząd Tony’ego Blaira w 1999 r. umożliwia pracownikom zakup:
- roweru,
- kasku,
- akcesoriów,
przy wykorzystaniu pożyczki od pracodawcy spłacanej z wynagrodzenia przed naliczeniem podatku i składek NIC. Dla pracowników oznacza to realne oszczędności:
- do 42% ceny roweru – dla higher rate taxpayers,
- około 30% – dla osób na podstawowej stawce podatku.
Usunięcie dawnego limitu 1000 funtów miało poszerzyć dostęp do e-rowerów i rowerów cargo, które potrafią kosztować kilka tysięcy funtów. Jednak – jak zauważają analitycy – otworzyło to również przestrzeń do nadużyć, szczególnie w sektorze wysokich wynagrodzeń.
Branża rowerowa ostrzega: zmiany mogą zahamować rozwój zielonego transportu
Choć rząd stoi na stanowisku, że ograniczenia zwiększą sprawiedliwość systemu, środowisko rowerowe alarmuje, że zmiana może przynieść odwrotne skutki.
Will Pearson, współwłaściciel Pearson Cycles w Londynie, ostrzega, że:
- nowy limit powinien być ustalony „na rozsądnym poziomie”,
- zbyt niski próg zahamuje przechodzenie na ekologiczne formy transportu,
- wysokiej jakości rowery, które są niezawodne i zachęcają do codziennych dojazdów, nie należą do najtańszych.
Jak podkreślił, użytkownicy częściej korzystają regularnie z rowerów wyższej klasy, co w efekcie zwiększa korzyści ekologiczne.
Co może się zmienić w praktyce?
Oczekuje się, że w ramach budżetu listopadowego 2025 r., rząd ogłosi:
- limit maksymalnej wartości roweru dostępnego w ramach salary sacrifice
Kwota nie została jeszcze ujawniona, ale analitycy spodziewają się widełek od 1500 do 2500 funtów.
- możliwe ograniczenia dotyczące rowerów wykorzystywanych wyłącznie rekreacyjnie
- być może dodatkowe wymogi dla pracodawców dokumentujące, że rower służy głównie do dojazdów do pracy
Żadna z tych propozycji nie została jednak jeszcze potwierdzona oficjalnie przed publikacją budżetu.
Co to oznacza dla pracowników?
Jeśli zmiany wejdą w życie:
- możliwość zakupu drogich e-rowerów w atrakcyjnych cenach zostanie ograniczona,
- oszczędności w ramach Cycle to Work będą dostępne głównie dla rowerów z niższej i średniej półki cenowej,
- część pracowników może nie mieć już finansowej motywacji do wyboru e-bike’ów, które są kluczowe dla dłuższych dojazdów.
Dla osób zarabiających więcej będzie to oznaczać mniejsze korzyści podatkowe, choć program jako taki nie zostanie zlikwidowany.
Podsumowanie
Planowane przez Rachel Reeves ograniczenia w programie Cycle to Work to kolejny krok w ramach szerszej reformy wydatków publicznych. Rząd chce przeciąć praktyki, które – jego zdaniem – obciążały podatników, a nie wspierały podstawowego celu programu.
Jednocześnie branża rowerowa ostrzega, że nieprzemyślane limity mogą osłabić rozwój ekologicznego transportu w miastach i na przedmieściach. Szczegóły poznamy w listopadowym budżecie, ale już teraz wiadomo, że temat wywoła szeroką debatę zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców.