Czym są National Insurance i podatek dochodowy – i co może się zmienić w nadchodzącym budżecie?
Wielka Brytania zbliża się do jednego z najważniejszych momentów gospodarczych roku – budżetu planowanego na 26 listopada 2025 r. Oczekiwania są ogromne, a komentarze ekspertów coraz bardziej intensywne.
W centrum uwagi znajdują się dwa kluczowe filary brytyjskiego systemu finansów publicznych – National Insurance (NI) oraz podatek dochodowy (income tax). To one w największym stopniu wpływają na codzienne finanse pracujących obywateli.
Choć Partia Pracy przed wyborami zobowiązała się, że nie podniesie podatku dochodowego, składek NI ani podatku VAT dla osób pracujących, w ostatnich tygodniach pojawiły się sygnały, że kanclerz skarbu Rachel Reeves może poszukać dodatkowych środków w inny sposób – poprzez utrzymanie zamrożonych progów podatkowych. W praktyce to tzw. cichy podatek, który zwiększa wpływy do budżetu bez formalnego podnoszenia stawek.
National Insurance – brytyjski filar ubezpieczeń społecznych
National Insurance to odpowiednik systemu składek na ubezpieczenia społeczne. Wpływy z NI są wykorzystywane do finansowania kluczowych elementów państwa opiekuńczego: emerytur państwowych (State Pension), świadczeń chorobowych, zasiłków dla bezrobotnych oraz części budżetu NHS.
Składki NI opłacają pracownicy, pracodawcy oraz samozatrudnieni, przy czym osoby, które osiągnęły wiek emerytalny, są zwolnione z tego obowiązku – nawet jeśli nadal pracują. Wysokość i regularność wpłat mają znaczenie nie tylko dla bieżących wydatków państwa, ale też dla przyszłych świadczeń – na przykład do uzyskania pełnej emerytury państwowej wymagane są zazwyczaj 35 lat składkowych.
Osoby z lukami w historii składek mogą dokonywać dobrowolnych dopłat (voluntary contributions), co w ostatnich latach stało się popularnym sposobem zabezpieczenia pełnych praw emerytalnych.
Ile wynosi National Insurance w 2025 roku?
W roku podatkowym 2025/26 obowiązują nowe, obniżone stawki, wprowadzone jeszcze przez poprzedni rząd.
Pracownicy zaczynają płacić NI, gdy ich zarobki przekroczą £242 tygodniowo, czyli około £12,570 rocznie. Od tej kwoty do £50,270 obowiązuje stawka 8%, a powyżej tego progu – 2%.
Samozatrudnieni (self-employed) również odczuli ulgę – ich składka między £12,570 a £50,270 spadła z 9% do 6%, a powyżej tego poziomu pozostaje 2%. Dla osoby z dochodem około £28,000 oznacza to oszczędność w wysokości około £350 rocznie.
Pracodawcy z kolei od kwietnia 2025 r. płacą 15% składki NI od wynagrodzeń powyżej £5,000 rocznie (wcześniej próg wynosił £9,100, a stawka 13.8%). Zwiększono także ulgę, tzw. Employment Allowance, z £5,000 do £10,500, co stanowi istotne wsparcie dla mniejszych firm.
Podatek dochodowy – główne źródło przychodów państwa
Podatek dochodowy (Income Tax) obejmuje:
- wynagrodzenia z pracy etatowej,
- zyski z samozatrudnienia,
- dochody z wynajmu nieruchomości,
- niektóre świadczenia, emerytury i zyski z inwestycji.
Każdy ma prawo do tzw. kwoty wolnej od podatku (personal allowance) w wysokości £12,570 rocznie.
Od dochodów powyżej tej kwoty stosuje się kolejne stawki:
- 20% (basic rate) dla dochodów między £12,571 a £50,270,
- 40% (higher rate) między £50,271 a £125,140,
- 45% (additional rate) dla dochodów powyżej £125,140.
Warto dodać, że osoby zarabiające ponad £100,000 stopniowo tracą kwotę wolną – za każde £2 powyżej tego progu tracą £1 personal allowance. W efekcie osoby o bardzo wysokich dochodach nie mają żadnej części zwolnionej z podatku.
Szkocja stosuje nieco inny system – z dodatkowymi progami i wyższą stawką maksymalną, która od kwietnia 2024 r. wynosi 48%.
Dlaczego progi podatkowe mają znaczenie?
Choć obniżki stawek NI przyniosły ulgę finansową milionom pracowników, ich efekty są częściowo niwelowane przez zamrożenie progów podatkowych.
Progi określają, od jakiego poziomu zarobków zaczynamy płacić podatek lub przechodzimy na wyższą stawkę. W przeszłości rosły one co roku wraz z inflacją, ale w 2022 r. rząd konserwatywny zdecydował o ich zamrożeniu do 2028 roku. Obecny rząd laburzystowski, z premierem Sirem Keirem Starmerem i kanclerz Rachel Reeves, nie wyklucza przedłużenia tego okresu.
Efekt? Większość pracowników, którzy dostają podwyżki w związku z inflacją, automatycznie wpada w wyższy próg podatkowy – nawet jeśli ich realna siła nabywcza nie wzrasta. To zjawisko ekonomiści nazywają fiscal drag, czyli „cichym wzrostem podatków”.
Według Institute for Fiscal Studies (IFS), w roku podatkowym 2024–25 przeciętny pracownik zyskał dzięki zmianom około £340, ale do 2027 roku ten zysk spadnie do około £140.
Tylko osoby zarabiające między £32,000 a £55,000 rocznie będą realnie na plusie – pozostali zapłacą proporcjonalnie więcej niż przed reformami.
Co może się znaleźć w listopadowym budżecie?
Choć rząd zapowiada, że nie podniesie podstawowych stawek podatków, eksperci spodziewają się, że Rachel Reeves zdecyduje się na:
- przedłużenie zamrożenia progów podatkowych i NI,
- zmiany w ulgach dla samozatrudnionych,
- bardziej progresywne podejście do benefitów firmowych,
- lub potencjalne modyfikacje podatków kapitałowych (Capital Gains Tax) i dywidend.
Celem nowego budżetu ma być zwiększenie stabilności finansów publicznych, przy jednoczesnym utrzymaniu wizerunku partii jako „propracowniczej”. Nieoficjalnie mówi się, że rząd chce zwiększyć wpływy o kilkanaście miliardów funtów rocznie – bez formalnego „podniesienia podatków”.
Co to oznacza dla przeciętnego podatnika?
Dla większości pracujących zmiany w 2025 roku nie będą dramatyczne, ale ich efekt kumulacyjny może być odczuwalny w ciągu kilku najbliższych lat.
Jeżeli progi podatkowe pozostaną zamrożone, a wynagrodzenia będą dalej rosnąć, to coraz więcej osób zacznie płacić wyższy podatek – mimo że ich siła nabywcza pozostanie podobna.
Z kolei samozatrudnieni mogą zyskać nieco więcej dzięki obniżonym stawkom NI i wyższemu progowi ulg. W przypadku pracodawców – wyższa składka 15% na NI może być częściowo zrównoważona zwiększonym Employment Allowance, co ma pomóc małym i średnim firmom.
Podsumowanie
Brytyjski system podatkowy stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony – rekordowe obniżki NI w 2024 roku były symbolem wsparcia dla pracujących. Z drugiej – zamrożenie progów i rosnąca inflacja sprawiają, że coraz więcej osób płaci więcej, nawet bez wzrostu stawek.
Budżet zapowiedziany na 26 listopada 2025 roku może zatem okazać się jednym z najbardziej kluczowych w ostatnich latach. Nie chodzi już tylko o stawki podatków, ale o sposób, w jaki rząd zrównoważy potrzeby finansowe państwa z presją społeczną i oczekiwaniami wyborców.
Jedno jest pewne – National Insurance i podatek dochodowy pozostaną centralnym punktem debaty o sprawiedliwości podatkowej i przyszłości brytyjskiej gospodarki.



















